„Wstęp”
Na wstępie do całej tej „pracy”, pragnę powiedzieć o tym jak wygląda rozwój duchowy i kto kim jest na jakimś szczeblu.
Po pierwsze, każdy jest równy na każdym poziomie. Może większość nie pamięta siebie, co nie znaczy że nie ma swojego innego ja. W zasadzie stwierdzając, że Bóg jest w każdym z nas w duszy, to można to rozumieć, że i my jesteśmy bogami. I to jest ta cała droga duchowa – przypomnienie sobie, lub poznawanie od nowa. Rozwój duchowy, to dotrzeć do tej świadomości, czyli wiedzy. Stać się jednym z bogów za jakich tu mam istoty tworzące własny wszechświat.
Ale można powiedzieć, że każdy z nas wybiera sobie różnego boga, jego imię, osobowość, cielesność, czy inne formy czy też stany umysłu i tak dalej. Po prostu pod każdym aspektem kształtujemy sobie obraz Boga. I dążymy do bycia tą właśnie formą. Obojętnie czy to będzie dana forma cielesna, czy duchowa, czy nawet jako twór gazowy, albo zwierzę, roślina. Jesteśmy na każdym poziomie, jak i w każdym aspekcie i zaczynamy rozumieć Go. A gdy zrozumiemy w pełni, to jesteśmy symbiozą z nim na stałe. To jak wziąć do ręki roślinkę i powiedzieć jej = rozumiem cię. Gdy pojmujemy wszystkie te poziomy, wymiary, wtedy zaczynasz tym być. Dlatego jest możliwe, aby ktoś zaprowadził cię do innych wymiarów. Gdy odczuwasz to prawdziwie, zarówno ciałem jak i duszą, że przemieszczasz się do innej gęstości, to jesteś tam i czynisz coś, rozmawiasz, widzisz, jesteś. Niby jest to widzenie jakby z zamkniętymi oczami ale i otwartymi, ty wiesz, że jesteś tam duszą i praktycznie ciałem, bo dotykasz siebie tu fizycznie a jednocześnie widzisz siebie tam energetycznie. A jaki to wymiar? Czy jesteś w 5D, a może już 6… 8? 10? (a u mnie to 4w, 5w itd) Co one tak w ogóle znaczą? Jak wygląda hierarchia według danego szczebla, poziomu, wymiaru? Ale powoli
Na początek wystarczy być tym, który określił sobie już dobro, jakie ono jest oraz jakie są zasady „bycia = istnienia” w dobro. Ale również ten, który zrozumiał na czym polegają te wszystkie hece z aurą, czym jest i co ona pamięta. Leczenie aury, oczyszczanie to nic innego jak tak naprawdę wpływanie na człowieka aby stawał się lepszy. Bo aura jest promieniowaniem cielesnej formy, jak i ducha w jednym. A do tego dochodzi jeszcze stan mentalny. Jeżeli ktoś umie czytać aurę ducha, ten rozumie człowieka jako duszę. Dokładnie wie kto jaki jest, co zrobił, zwłaszcza gdy rozmawia z duszami. A wiedz, że można pogadać z twoją duszą. Ty tego zwykle nie poczujesz, a jednak ktoś może w tym czasie gadać z tobą.
Ktoś kto rozumie zasady dobra i zła, jak działają ci którzy mają się za dobrych a tak naprawdę… no właśnie mają się za tych więcej wiedzących i widzących a w nich samych jest ten przeklinający, albo który uważa, że dusze to zło itd. Albo w stanie nadświadomości, gdzie przez krótką chwilę (nawet jeśli to aż kilka godzin) ogarnął swoim umysłem jakby całość Istnienia, podczas gdy tak na prawdę to zaledwie malutki procent (jak nie mniej). Mądre są słowa: „wiem, że nic nie wiem”, tak ogromna jest ilość wiedzy świata fizycznego, a co mówić o innych aspektach.
Zrozumieć Istnienie, to poznać wszystkie zasady w nim obowiązujące. A gdy poznasz sam stajesz się jak Istnienie. I to samo jest na każdym szczeblu poznania, gdy zrozumiesz wszechświaty… albo chociaż galaktykę, a może planetę, a może chociaż rasę np ludzi, no ale zacznijmy od samego siebie.
Ktoś może rozumieć całą jakby istotę duszy i jej pamięć. A może też innych ludzi, albo innych istot. Wtedy po prostu widzi istoty duchowe wokół nas jak i rozumie je. Zna ich pochodzenie oraz to po co, czy dla kogo są, bo może być przeróżnie.
I o to się rozchodzi, że my mamy możliwość dorośnięcia tutaj swoją świadomością do tych, których mamy za jakby wyższych, bo lepszych(?). Dlatego te istoty duchowe, do których prowadzę są dobre i uśmiechnięte, radosne, wesołe i dowcipne. A jednocześnie o wielkiej mocy oraz mądrości. Bo takich mam za swój wzór do naśladowania. To jest moje odzwierciedlenie Ideału.
I o to się rozchodzi abyś ty też identyfikował się z tymi, którzy są dobro. Czyli tak jakbyś chciał awansować za każdym razem na dany stopień świadomości, to określasz się jako ten lepszy od swojego ja teraz, na przykład taki dobry aniołek, albo taki bóg dobry jako panujący na danej planecie. Albo tak jak nazwano Annu, który może nudny, ale nigdy nie wszczynał wojen i zawsze chciał pokojowych rozwiązań.
Ty też masz te inne imiona.
Czy wręcz poczucie bycia niesamowitą istotą, której jeszcze tutaj nie poznano, albo o nich zapomniano, bo nazywają też nas niejako smokami. Albo ty, który przeżyłeś wątek istnienia jako tak zwany człowiek wody ponieważ humanoidalni ale jednak pływający w wodzie jak syrena, a na lądzie jako dwunożne. Ale to właśnie o tym mówią bajki i legendy, bo przecież, my wszyscy może byliśmy kimś wcześniej, ale teraz tego nie pamiętamy. Wcale albo bardzo ulotnie. A gdyby każdy z nas pamiętał wszystkie swoje poprzednie wcielenia? A co jak niektóre z nich były dla nas jako bogowie? To jest nasza historia.
Można powiedzieć, że jako pierwowzór określamy siebie na każdym szczeblu. Wzór jakim widzimy swojego Idola, czyli tego którym tak naprawdę byliśmy / chcieli być. Czyli jeżeli mówię np, że jestem Gabriel to znaczy że jest to mój ideał tej świadomości. A Bóg dla którego ten Gabriel „służy”, czy też jest Jego posłańcem, jest tym co nazwiecie po prostu Dobro.
Bóg którego cechy są Dobrem naj naj, naj, a nie żadne zło. On nie wpływa na wolną wolę. A ten, który dokonuje zła dokonuje jakby ciosu przeciwko niemu. Tak to odczuwa. Ale nie powstrzyma ciebie od tego czynu, bo ty sam jesteś tego powodem.
Zło wychodzi od ludzi. Ale i od każdej formy, poziomu, zrozumienia, wymiaru jakkolwiek to nazwać. Jest to samodzielna decyzja. Każdy czyn jest liczony oddzielnie, nie ma tak że kogoś ocenia się jako jeden raz zły, to już zawsze mówimy zło. Ale i jest też w jakimś stopniu złą postawa obojętności innych, gdy widzą zło.
My wszyscy wybieramy sobie Boga = ideał siebie w najwyższej postaci, a po drodze musimy też określić się na każdym szczeblu drabinki.
Na szczycie spirali cnót znajdziesz Jego.
Jeżeli chcesz być szamanem to jesteś. Potem jakby „niższy bożek”, półbóg, albo coś jak aniołek potem jako ten prawdziwy Bóg olimpijski, czy inny z mitologii.
I tak, są coraz to wyższe szczeble naszej Własnej Świadomości.
Możesz również powiedzieć teraz o sobie: mały bóg, a czemu nie, abyś pamiętał mówić prawdę, czyli co dokładnie wiesz, co rozumiesz, co czujesz, widzisz, czy po prostu taki tyci bóg od jednej sztuczki :P, ale wiadomo, że jest ktoś ponad, co umie znacznie więcej.
Poziom świadomości to z definicji oznacza poziom wiedzy. Dlatego poziom twojej wiedzy determinuje poziom świadomości, a umiejętności praktycznego wykorzystania wiedzy, oznacza moc.
Jak wiele wiesz o matrycy Istnienia….?
O symbolach i co oznaczają, o Istotach każdego szczebla, o zasadach fizyki i innych nauk. Nie koniecznie musisz wiedzieć wszystko, ale rozumieć zależności oraz ogólnikowo co z czego wynika, ale gdy chcesz większych, spektakularnych zdolności, ta wiedza (dokładna) będzi ci potrzebna.
To taki mega naukowiec :), który potrafi zbudować maszyny, umożliwiające np teleportację, podróże w czasie itp.
a Bóg… wie wszystko.
I chyba każdy rozumie, że DOBRO jest lepsze, nawet z definicji dobre, lepsze najlepsze??.
Nowa Era
„Wybieramy nowego Boga całej planety”.
Takie hasło, bo to co ludzie mówią o tym jaki jest Bóg, to przechodzi boskie pojęcie Różne mają twierdzenia jaki to On nie jest oraz Kim jest. A czy poznali go? Czy tak po prostu sobie go określają? Czy też poznali kogoś innego kim oni raczej są, a nie Bóg.
Bo kto mówi w kontekście, że Bóg jest wszystko zarówno dobro jak i zło, to moim zdaniem się myli.
Według mnie Bóg to tylko Dobro. Tak zwany ideał jaki możemy osiągnąć.
Świadomość, Umysł który określił zasady Istnienia poprzez matryce, sam będąc Drzewem Życia. Wszystko wywodzi się z Jego stworzenia w ten czy inny sposób. Ale czy rodzic odpowiada za to co uczyniło jego pełnoletnie dziecko? W dodatku to wygląda tak, jakby matka ukryła dziecko przed wzrokiem ojca, dając mu wolną rękę do działania.
To nie Bóg jest zło. Ani go nie tworzył. Zgodnie z tym co zostało napisane to tak zwany Demiurg, Jaldabaoth, Samael, (ma ogromną ilość imion, tak jak i Bóg) stworzył zarówno świat materii, jeden wszechświat, jak zainicjował proces stworzenia pierwszej cielesnej istoty, a następnie z uwagi na to, że zrozumiał, że nic co tworzy nie jest bez udziału Boga, zrobił się przeciw.
Bo Bóg jest w każdym z nas jako dusza jak i jest wszystko co materia, każdy atom, całym życiem. Wszystko co nas otacza oraz To co widzimy lub nie widzimy, tak to też wszystko jest On. Ponieważ w myśl zasady, że nic nie powstanie bez jego udziału, tak też właśnie się dzieje. Jest Pełnią. Wszystko co powstaje „z niczego” jest w rzeczywistości z eteru, czyli Jego esencji. Natomiast ten, który tworzy świat materialny, cały wszechświat, tworzy matrycę wewnętrzną. A ten który stworzył ten konkretny wszechświat, ten był tym, który chciał doświadczyć siebie bez udziału Ojca.
Chciał po prostu być Bogiem najwyższym, co było niemożliwe, ale w swojej obsesji w dążeniu do bycia jedynym, wciąż opracowywał nowe to przeszkody oraz zależności nawet prawa fizyki, aby utrudnić możliwość interwencji, pomocy z zewnątrz. Czyli wyprostowania tego wszechświata na właściwe tory, na drogę do światła, do Jedności.
Dobro nie zabija. Dobro nie krzywdzi. Dlatego to co się dzieje w tym wszechświecie, proces poprawy, niestety ale wydaje się powolny. Zwłaszcza, że wielokrotnie cofano się w czasie i znowu zmiany. Ale krok po kroku, Galaktyka po galaktyce, układ słoneczny jeden po drugim, każda planeta z osobna wszystko jest naprawiane. To jest bardzo skomplikowany proces z uwagi na rozprzestrzenianie się tych którzy są złem, którzy faworyzują dominację, wyzysk, samowolkę, bezkres bezprawia. Ponadto ingerują oni zarówno w tak zwane życie, czyli DNA, geny itd, jak i w równowagę na poziomie galaktyki, poprzez choćby rozwalanie planet, a co za tym idzie destabilizację, bo potem asteroidy sieją dalsze spustoszenie. A czym jest Dobro? Dobro to równość, sprawiedliwość, uczciwość i nie krzywdzić innych! przede wszystkim nie krzywdzić innych poprzez właśnie uszanowanie sprawiedliwości równości i uczciwości.
Dobro nie będzie interweniować w sposób, że po prostu zgładzi całe zło. Bo przy okazji wielu dobrych ucierpi. Jeżeli tylko jest możliwość uratowania dobrych to tak trzeba postąpić. Zrozumieć to też należy poprzez pryzmat bardzo długiego czasu, np milion lat, a jednocześnie brać pod uwagę, że każda planeta to żywa istota. Dlatego nikt nie podejmie decyzji o np potopie czyli tak zwanym resecie, tylko po to aby ponownie widzieć to samo… po raz kolejny. A czy obecnie ktokolwiek wskaże wszystkich co są źli i do wyeliminowania? Tylko tych i już będzie tylko dobro… Ponadto czym jest jedna długość życia ludzkiego (które przecież i tak inkarnuje) w porównaniu do długości życia planety. A obecnie „jeden czerwony guzik” i nie tylko ludzi ale i planetę szlak może trafić (w sensie 0 życia na niej). Droga dobra to droga wyborów, kompromisów czasami, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby nie wpaść we własne sidła, że zabiję złego i uwolnię innych.
Jeżeli choć raz zejdziesz z drogi dobra to wejdzie w ciebie mrok. Bóg to Dobro. A istoty mu pomagające owszem rozumieją całą tą zależność, dualizm, jak i: Jestem dobry ale są źli i coś z nimi trzeba zrobić.
Jak pozbyć się zła? Najprostszym rozwiązaniem będzie:
Niech każdy wybierze dzisiaj nowego Boga! Niech rozpocznie się głosowanie. Jakiego Boga chciałbyś ty, aby był dominującym na całym świecie. Czy potrzebne są religie, kościoły, ci którzy mówią ci jaki jest ich bóg? Czy potrzebne nam rządy? Garstka ludzi, których w zasadzie i tak wybierasz z puli tylko złych? A gdzie idea Demokracji jako głos narodu, a nie reprezentantów, każde głosowanie powinno być przeprowadzone przez naród a nie tych tam rządzących. Czy aby na pewno Ci ludzie, którzy stoją u jakiejkolwiek władzy czy też tworzą hierarchię, to są ci, którzy wyznają dobro? Według mnie, tam gdzie jest sprawiedliwość, równość i uczciwość to nie będzie takiej kolosalnej różnicy pomiędzy tymi, którzy zarabiają miliony lub już posiadają ogromne majątki a ty mi którzy są najbiedniejsi. Jako swoisty punkt odniesienia uznaję układ zbiorowy pracy jednej firmy. Tworzyli go ludzie natchnieni nurtem sprawiedliwości poprzez Solidarność. Solidarność to był ruch milionów ludzi. Polska zjednoczyła się i podyktowała warunki, jak mi się wydaje na jakich chcielibyśmy żyć i dziś. Ale to co widać dookoła, okłamano nas, znowu.
Dlatego moja propozycja brzmi: uczyńmy dzisiaj to samo co wtedy. Zjednoczmy się, podyktujmy jeszcze raz warunki, zapiszmy to w konstytucji i ustalmy Prawa nadrzędne.
Układ zbiorowy pracy mówi o tym, że każdy w firmie powinien zarabiać według stawki zaszeregowania od 1,0 do 3,0 i nie ma kogoś kto by zarabiał więcej, albo mniej. I nie ma też, że pieniądze są wyprowadzane z firmy, po prostu cały zysk po opłaceniu kosztów, inwestycji, podatków, itp jest dzielony na wszystkich ludzi pracujących w niej! To dopiero jest godne i sprawiedliwe.
Każdy pracodawca mógłby zarabiać nie więcej jak dokładnie 2,5 razy więcej od swojego rówieśnika bo tak jak na początku gdy zaczynasz pracę masz załóżmy najniższy wskaźnik 1,0 ale wiadomo że sprawiedliwe jest to gdy z wiekiem jak również z doświadczeniem rośnie twoja jakość pracy no i kompetencje dlatego kończąc pracę z uwagi na wiek powinien być współczynnik najmniejszy 1,5 a największy jaki zaczynasz to 2,5 a gdy kończysz to 3,0.
Niech każdy, kto tylko ma chęć, wybierze zbiór zasad, który być może będzie lepszy, dokładniejszy. Zapewne trzeba to bardzo dokładnie określić, ale chodzi o to, aby na dobry początek wszystko było klarowne i zrozumiałe.
(Swoją Ideologię już zaproponowałem – patrz odpowiedni wpis)
Ważne są oczywiście inne zależności jest to ogromny zbiór zasad czy też zachowań, ale aby nie robić z tego ogromnej rozprawki w skrócie powiedzmy to: że nie może nikt posiadać więcej jak dwa i pół razy więcej od swojego rówieśnika, a jeżeli w jakikolwiek sposób zdobył majątek większy to niech się podzieli z tymi biedniejszymi to będzie wyraz Dobra. Bo tak chyba sobie uzmysłowawiamy ideał dobra – ten który się dzieli, gdy ma wystarczająco dużo. Spójrzmy teraz na te wszystkie majątki prywatne, czy też państwo, ale i religie. Dlaczego ktoś gromadzi większy majątek niż tak naprawdę jest mu potrzebny? Albo wbrew głoszonym powszechnie deklaracjom jak i „przykazaniom”?
Do czego to prowadzi?
Czy rozumiecie dobro?
Jeżeli ktoś chce wyzyskiwać innych lub w jakikolwiek sposób doprowadza do jego ubóstwa sam się bogacąc to nie jest dobro.
A co z tymi co mówią że Bóg to… na przykład””:
ogromne połacie terenów
złote kopuły
złote ołtarze
mamona kasa złoto władza władza władza
ale też ci co mówią, że ON to zarówno dobro i zło to niech mają takiego boga. Ale liczę na to że jednak większość przegłosuje ich, bo zgodnie z tym co się mówi 95% majątku posiada 5% ludzików… czy tym 95% pospólstwa to się ma podobać?
Niech każdy wybierze swojego Boga.
Niech powstaną wszyscy ci, którzy czują się poszkodowani. Którzy po wielu latach pracy praktycznie nie mają nic swojego… ALE nie jako w akcie Zemsty. Żadnej przemocy. Czy samosądów. Wybieramy Dobro a moja propozycja to NIE KRZYWDZIĆ. RÓWNOŚĆ, UCZCIWOŚĆ, SPRAWIEDLIWOŚĆ.
Niech każdy zrozumie jak wielka jest dysproporcja. Kto rządzi światem i ilu ich jest. Jak wielu z nas nazwie swojego Boga dobrem i będzie tak żył? Bo to nie tylko chodzi o to, aby określić Boga, ale i siebie! Jeżeli określisz zasady Boga to według nich musisz teraz żyć!
Po osiągnięciu zrozumienia wszystkich, czyli gdy wszyscy zagłosuję – nastanie niejako Sąd ostateczny A następnie wszyscy po prostu będziemy żyć według tych zasad.
Przykładowo do 29 Września jest głosowanie, a od pierwszego października zaczynamy żyć według nowych zasad. Kto nie chce brać w tym udziału, niech podda się woli większości. Ci wszyscy co rządzą się jak chcą, na pewno władzy nie oddadzą. Ale my głosujemy, my wybierzemy, a następnie ustanowimy własne rządy. Oczywiście super by było gdyby przejąć w ten sposób prawdziwą władzę w państwach. Dlaczego nie :), w końcu w większości z nich obowiązuje ordynacja większościowa, czyli sprawiedliwa. Zobaczmy na to co różne rządy państw oferują.
Czy są te widełki ilość pieniędzy zarabianych lub posiadanych?
Czy rządy ludzi, jakby nie patrzeć wybieranych przez większość – działają na korzyść tej większości?
A w ogóle dlaczego ktoś przypisuje sobie prawo do posiadania jakiejś własności terytorialnej? Czy planeta jest czyjąś własnością?
Otóż teoretycznie planeta jest „własności” zarządców z Syriusza, skoro z tamtąd przybyła.
A to państwa (czytaj grono ludzików wybieranych przez większość ludzi) przepisały sobie prawo decydowania, kto i jakie terytoria posiada. A czy to nie my jako wszyscy ludzie stanowimy te państwa? Dlaczego ktoś mniej liczny decyduje o losie wszystkich?
Czy wszyscy zgadzają się na te decyzje? Tylko proszę nie mówić, że skoro ich wybrano to mają głos decydujący, jeśli tak jest, to ktoś coś zmienił konstytucje(?)
A teraz czas aby ustalić dla całej planety zasady nadrzędne, a następnie tak zwane terytorialne. Można tak to nazwać ponieważ jednak mówimy różnymi językami mamy różne kultury, niekoniecznie musimy mieć te same ścisłe zasady. Ale ważne jest to aby na danym obszarze zawsze decydowała większość.
Nie bierzmy ludzi do władzy! Niech nie będzie hierarchii! Nie może nikt narzucić ci jakieś zasady lub prawa. Ty musisz brać udział w głosowaniu, każdej uchwały jaka może ciebie dotyczyć! Każdy z nas tak samo. Wtedy są to rządy demokratyczne. Bo demokracja polega na głosowaniu wszystkich a nie tylko wybrańców. Może i być dotychczasowa forma rządów, ale bez żadnej władzy ustawodawczej i tylko po to aby dopomóc w tworzeniu systemu w którym wszyscy będziemy głosować jako równi. Moja propozycja jest taka aby wszyscy jak się da rozpowszechniają tą teorię głosowania i łączą się w grupy tak jak przykładowo tu wklejam.
Są jednostki, które potrafią prowdzić całe społeczeństwa – do dzieła!
Ludzie twórzcie portale czy to społecznościowe czy to gdzieś na jednej stronie ale niech każdy zagłosuje świadomie otwarcie, żadne anonimowo. Jawnie, otwarcie, szczerze, uczciwie, sprawiedliwie Niech każdy zna wybór tego, „który jest obok”, jeśli zechce. Niech każdy wie jakiego boga wybiera i jakimi zasadami chce żyć. Niech społeczeństwa łączą się w grupy, w zależności od tego jakie zasady będą przestrzegać.
PS. Rozumiem że zbyt długi tekst nie będzie czytelny dlatego ciąg dalszy nastąpi jeśli pojawiają się te pytania…
Zapraszam do debaty w temacie, a kto za – do dzieła
PS. Zgodnie z tym co mówią / piszą kontaktowcy, oraz ja sam, wygląda na to że szykowana jest imitacja inwazji na ziemię! Wobec czego opisuję co sądzę:
Ziemia jest w zasadzie pod kontrolą jednej frakcji do której należą małe szaraki, repitilianie, „upadłe anioły” czyli odłam plejadian, i wiele innych pomniejszych ras, ale co gorsza hybryd humanoidalnych, wielu z nich w zasadzie łatwo odróżnialni od ludzi, ale zwykli ludzie pod kontrolą umysłu są ślepi na to. (oni wyglądają jak ludzie, ale zwykle nie mają „własnych przemyśleń”, bo i nie mają też duszy)
Całe to ugrupowanie podlega woli grupie istot które nazywamy smokami, czerwony / czarny, do tego mają otwarte łącza z wymiarami demonów itp pod wodzą panów ciemności oraz archontów.
W opozycji do nich jest federacja galaktyczna. Federacja podzielona jest na frakcje które mają swoje zasady:
* nie wolno wtrącać się do spraw poszczególnych planet/ światów, ani ingerować w „materiały genetyczne”, minerały, czy artefakty.
* wszelka pomoc powinna być co najwyżej sporadyczna i materialna, bez zakłócania światopoglądu gospodarzy.
* pomagamy najpierw w rozwoju świadomości, czyli rozwój systemu społecznego, zasad współżycia, organizacja współpracy pomiędzy różnymi społeczeństwami.
Jedni obserwują zgodnie z paktem. Inni strzegą Dobra, wpływając na to co się dzieje po cichu.
Zaś następni wybierają otwarte działania.
Obecnie jesteśmy po dwóch wielkich bitwach z czego jedna w naszym układzie słonecznym(?) Teoretycznie siły federacji wygrały, ale tamci się wycofali, a korzystając z kontroli nad ziemią wciąż używają przejść z dawna otworzonych. Ich liczba stale rośnie.
(według mnie przejścia pomiędzy wszechświatami a nawet galaktykami są zamknięte)
Obie strony szykują się na „decydujące” starcie.
Wkrótce dojdzie do improwizowanej inwazji na planecie, aby zjednoczyć wszystkie kraje. Opracowano protokoły „wojny zaczepnej”, oraz różne scenariusze, wszystko tak aby wywołać maksymalnie wielki chaos, na bazie którego oni wprowadzą rządy absolutne. Pod hasłem identyfikacji czy jesteś kosmitą czy nie – wszczepią w końcu te czipy. WHO ma władzę absolutną w przypadku następnej pandemii, więc ona również „w międzyczasie” wystąpić może.
Alternatywą jest zagłada ludzi. Po prostu reset, likwidacja rasy, a pozostaną wybrańcy.
Dlatego siły federacji podjęły decyzję o interwencji, jeśli dojdzie do inwazji… Ale ludzie nie znający żadnej ze stron nie będą wiedzieć przed kim się bronić, kto zły a kto niesie pomoc, dlatego będzie chaos…
Brat przeciw bratu… bo nikt nie rozumie co się dzieje.
Dlatego należy zachować przede wszystkim spokój. Cokolwiek się wydarzy, my powinniśmy schować się do w miarę bezpiecznych miejsc i czekać. Nie ma co się oszukiwać, nie ma szans na walkę z technologią wyprzedzającą ludzi o setki / tysiące lat. Dużo sprzętu wojskowego już znajduje się na planecie, według pewnych źródeł zostanie on udostępniony ludziom pod dowództwem znanych jednostek, a które zostaną „naznaczone” (oznakowane, tak aby każdy wiedział że są to pomagający).
W przypadku gdy dojdzie do punktu, w którym nie będzie odwrotu (zagłada), przygotowany jest plan awaryjny – ewakuacja ludzi (ale bardzo wybiórcza, nie przejdzie nikt kto nie dostanie „wejściówki”) na małą planetę…
Los rasy ludzkiej zawsze zależał od nich samych. Choć obecnie większość nie jest nawet świadoma tego, że nie ludzie tu rządzą, przychodzi czas otworzyć oczy, umysł i serce.
Kieruj się sercem, jesteś wolny.