Dam tutaj swoje komentarze do postów z FB.
Bo choć nie bardzo widzę potrzebę aby o tym pisać tutaj jako poradnik, czy coś…
Ale ludzie jednak o takie rzeczy prowadzą dość istotne spory. Bo tu jest mowa o duchowości i rozwoju duchowym, ale jakby pojmowanym z punktu widzenia ciała.
Dla przykładu o narkotykach i różnych mieszankach substancji chemicznych stosowanych do uzyskania poziomu świadomości wyższego ja.
Zrozumieć ciało ludzkie i jak współpracuje z duszą oraz umysłem to rzecz niejako podstawowa. Niestety nie da się nie zgodzić, że ludzie i chyba zwłaszcza w Polsce są przekręceni w tym temacie. Określa się wiele rzeczy za zło… ale z jakiego powodu?
Nie użył-bym dawek takich jak ty proponujesz, bo dla mnie zapewne 1/10 tego zrobi Odlot . Jestem mocno podatny, bo chyba ciągle w stanie nadświadomości, to każde dodatkowe działanie wyrywa mnie w nurt myśli, coś jak trans, autohipnoza.
Nie mniej sądzę że każdy powinien po prostu poznać wszystkie możliwości, wiedzieć co jest czym i przede wszystkim nie dać sobie wmówić co jest złe a co dobre, bez sprawdzenia.
Zdecydowanie jednak będę twierdził że używanie czegokolwiek w nadmiarze jest złe. Tu nie chodzi o to by ciągle być w stanie pobudzenia, nadświadomości wymuszonej. Należy wiedzieć co jest prawdziwe, pewne, a co iluzją stanu „upojenia”. Raz na tydzień… max dwa? A jak to się ma do tych co zwłaszcza za kasę czynią coś z energiami w stanie „nietrzeźwym”? I tu nie chodzi o sam fakt, tylko skutki „uboczne”, o bezpieczeństwo itp.
Bo ogromnie ważne jest, że gdy osiągasz stan nadświadomości i zaczynasz podróże to jesteś widoczny w przestrzeni nazwanej astralem. To czyni cię potencjalnie zagrożonym przez istoty mroku, które cię widzą. Dlatego np wycieczka moja jest taka bezpieczna, bo pod osłoną i zasłoną, nikt nie ma widzieć nas, ani nie ma sensu widzieć ich (choć mogę znieść tymczasowo zasłonę). No i w takich sytuacjach to zupełnie co innego.
Także najpierw BHP, bezpieczeństwo, a potem odloty. A w jaki sposób to inna bajka tak
Bo wystarczy po prostu wejść do Edenu i posiedzieć tu chwilę, a potem przelecieć się wyżej i znowu to samo, pogadasz sobie tutaj podyskutujesz z Mistrzami to nie zatrzymuj się ale leć dalej = „wyżej”
I to wystarczy, na prawdę.
A czy to, że sobie „dogodzisz cieleśnie” to coś zmienia?
No w stosunku do ducha raczej nie, bo jak, skoro ciało niejako zostawiasz tam na dole co :)? Przecież do Edenu nie wchodzimy ciałem.
Dlatego te lekkie zawirowania o ile tobie nie służą to tak nie czyń, a mi służą bo czuję się po prostu bardziej szczęśliwy i odleciany. Jem bez jakiś sztucznych ograniczeń, ale nic co mi nie smakuje, oraz powoduje jakieś zaburzenia, czy nawet bóle, o nie. To samo piję czy inne takie (w tym oddychanie :P)
Ale to nie ma wpływu na to, czy mogę, lub nie, czy też jakoś łatwiej wchodzę do Edenu…
Nie o to chodzi.
Po prostu ciało odbiera to co robię duchem inaczej.
To co udowodniono naukowo to tak właśnie jest.
Oddziaływania substancji z THC, czy CBD, czy inne takie.. nie znam się zbytnio, ale wiem jak co działa ogólnie i na prawdę jak już to mikrodawki stosuję, bo tak podatny jestem, że jak dla kogoś wypić 20piw i dopiero pijany, to ja czasem po jednym tak się czuję hehe, a z czym mocniejszymi substancjami to tym bardziej. Najśmieszniejsze są znieczulenia, długo jakoś wchodzi bo kilka minut zastrzyk „domiejscowy”, ale za to jak… nawet i 2 dni znieczulony hehe.